Edukacja seksualna

Młody zaraz po wyjściu ze szkoły, zwrócił się do mnie z pytaniem, co to jest prezerwatywa?

Nie unikamy rozmów na tematy związane z seksualnością, więc zaczęłam tłumaczyć mojemu 4-klasiście (który w ubiegłym semestrze przerabiał w szkole na przyrodzie kwestie anatomiczne), po co to jest. Przy okazji zapytałam, skąd nagle zainteresowanie tym tematem. W odpowiedzi usłyszałam, że dziś jeden kolegów z klasy powiedział, że prezerwatywy są w różnych kolorach i smakach, i panie je liżą.

Ciekawa jestem skąd kolega z klasy czerpie taką wiedzę? Od innej z mam wiem, że kolega ten chwalił się, że jego tata wszystko mu powiedział o prezerwatywie i pokazał jak ją się nakłada.

Ale chyba wchodzenie w niuanse o kolorach i lizaniu to lekka przesada, wiedza niekoniecznie potrzebna 10-latkom. Chyba że (co bardziej prawdopodobne) tata wyjaśnił niektóre kwestie, a synek zgłębił pozostałe w sieci.

Bo do internetu ma dostęp nieograniczony. Więc i wiedzę pogłębia nieustannie. Szkoda, że z równym zapałem kolega ten nie przykłada się do przedmiotów nauczanych w szkole. Bo orłem niestety nie jest. I jak to zwykle bywa braki w oficjalnej edukacji, rekompensuje inną wiedzą.

61 Komentarze

  1. Edukacja seksualna jest teraz wcześniej ponieważ dzisiejsze czasy są inne edukują teraz w szkołach telewizji gdzie się tylko da dzieci są uświadamiane i ogłupiane przez internet Za dużo tej dostępnej tak łatwo technologii

  2. Ja pamiętam bardzo dużo, zwłaszcza fakt, że na żadnej innej lekcji nie było tak cicho i spokojnie jak na tej „seksualnej”. Wszyscy uważali i słuchali. W końcu nie każdy posiada takich rodziców z którymi może porozmawiać na takie tematy!

  3. Niestety w obecnej formie Wychowanie do życia w rodzinie (pod nią kryła się ostatnio Edukacja seksualna) jest zbyt okrojona lub prowadzona w sposób niekompetentny. W przypadku 10-latka nie powinno się wchodzić w szczegóły, ale już w gimnazjum należy to stopniować.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.